• Zielony ład
  • Kto poparł Zielony Ład i co to oznacza dla rolników?

Kto poparł Zielony Ład i co to oznacza dla rolników?

Witold Pawlak

Witold Pawlak

|

21 października 2026

Donald Tusk przemawia na tle flag Polski i UE. Kto poparł zielony ład? Premier Tusk, stojąc przed mikrofonem, symbolizuje wsparcie dla unijnych inicjatyw.

Pytanie, kto poparł Zielony Ład, ma prostą odpowiedź tylko na pierwszy rzut oka. Inaczej wygląda poparcie dla ogólnej rezolucji, inaczej głosowania nad konkretnymi przepisami dotyczącymi rolnictwa, a jeszcze inaczej stanowisko polskiego rządu. Poniżej porządkuję te fakty i pokazuję, co z unijnych decyzji wynikało dla gospodarstw.

Najważniejsze fakty o poparciu dla Zielonego Ładu

  • 482 europosłów poparło rezolucję dotyczącą ogólnych założeń Zielonego Ładu 15 stycznia 2020 roku.
  • Wśród polskich europosłów za głosowali głównie przedstawiciele KO, PSL, Lewicy i Wiosny.
  • Europosłowie PiS sprzeciwili się tej rezolucji, ale nie oznacza to, że wszystkie późniejsze przepisy miały taki sam układ głosów.
  • Polski rząd w 2019 roku nie zobowiązał się do realizacji celu neutralności klimatycznej do 2050 roku.
  • Dla rolnictwa najważniejsze były zasady WPR, ekoschematy, ograniczenia środków ochrony roślin oraz strategia Od pola do stołu.

Najpierw trzeba ustalić, co dokładnie zostało poparte

Europejski Zielony Ład nie jest jedną ustawą podpisaną przez jedną osobę. To szeroki pakiet strategii, rozporządzeń i dyrektyw dotyczących energii, transportu, przemysłu, budynków, rolnictwa i ochrony przyrody. Dlatego zdanie, że ktoś „poparł Zielony Ład”, może oznaczać poparcie dla ogólnego kierunku polityki, a nie dla każdego późniejszego przepisu.

Najczęściej przywołuje się głosowanie z 15 stycznia 2020 roku nad rezolucją Parlamentu Europejskiego. Dokument poparło 482 europosłów, 136 było przeciw, a 95 wstrzymało się od głosu. Rezolucja wyrażała poparcie dla transformacji prowadzącej do neutralności klimatycznej Unii do 2050 roku, ale sama nie nakładała jeszcze na rolników konkretnych obowiązków.

To rozróżnienie ma praktyczne znaczenie. Ktoś mógł zagłosować za ogólną ideą ograniczania emisji, a później sprzeciwić się konkretnej dyrektywie, na przykład dotyczącej budynków, samochodów albo odbudowy zasobów przyrodniczych.

Trumna z napisem

Polscy europosłowie, którzy zagłosowali za rezolucją

Oficjalny protokół Parlamentu Europejskiego potwierdza, że wśród polskich przedstawicieli poparcie dla rezolucji pochodziło przede wszystkim ze środowisk centrowych i lewicowych. Za głosowało 23 polskich europosłów. Ich ówczesna przynależność polityczna wyglądała następująco:

Środowisko polityczne Europosłowie głosujący za
Koalicja Obywatelska Bartosz Arłukowicz, Jerzy Buzek, Jarosław Duda, Tomasz Frankowski, Andrzej Halicki, Danuta Hübner, Ewa Kopacz, Janusz Lewandowski, Elżbieta Łukacijewska, Jan Olbrycht, Radosław Sikorski, Róża Thun
PSL Krzysztof Hetman, Adam Jarubas, Jarosław Kalinowski
Lewica Marek Balt, Marek Belka, Robert Biedroń, Włodzimierz Cimoszewicz, Łukasz Kohut, Leszek Miller, Bogusław Liberadzki
Wiosna i Zieloni Sylwia Spurek

W przypadku Róży Thun trzeba pamiętać, że w czasie głosowania była związana z KO, a dopiero później przeszła do Polski 2050. Podobnie część nazwisk z listy miała bardziej złożone powiązania koalicyjne. Najważniejszy wniosek jest jednak jasny: politycy KO, PSL i Lewicy w większości poparli ogólne ramy transformacji.

Po przeciwnej stronie znaleźli się przede wszystkim europosłowie PiS, należący do frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Argumentowali, że unijne cele klimatyczne mogą oznaczać zbyt wysokie koszty dla przemysłu, energetyki i rolnictwa. Był to sprzeciw wobec kierunku i skali zmian, a nie odrzucenie każdej formy ochrony środowiska.

Stanowisko polskiego rządu było bardziej złożone

Nie można automatycznie utożsamiać głosowania europosłów ze stanowiskiem rządu. W grudniu 2019 roku przywódcy państw UE poparli cel neutralności klimatycznej do 2050 roku, ale Polska nie zobowiązała się wtedy do jego realizacji. Rada Europejska zapowiedziała powrót do sprawy w kolejnym terminie.

Oznaczało to, że rząd Mateusza Morawieckiego próbował uzyskać dla Polski więcej czasu, pieniędzy i zabezpieczeń związanych z transformacją energetyczną. Jednocześnie Polska uczestniczyła w pracach nad wspólną polityką rolną, funduszami modernizacyjnymi i rozwiązaniami środowiskowymi. Polityka państwa nie była więc prostym głosowaniem „za wszystkim” albo „przeciw wszystkiemu”.

Także późniejsze decyzje pokazały, że partie zmieniały stanowisko zależnie od projektu. W jednym głosowaniu popierały cel klimatyczny, w innym sprzeciwiały się konkretnym wymaganiom, kosztom albo terminom wdrożenia. Dlatego przypisywanie całego Zielonego Ładu jednej partii jest dużym uproszczeniem.

Dlaczego rolnictwo znalazło się w centrum sporu

Rolnicy odczuli Zielony Ład przede wszystkim przez zmiany w warunkach dopłat i wymaganiach środowiskowych. Wspólna polityka rolna na lata 2023-2027 wprowadziła między innymi wzmocnioną warunkowość, czyli zestaw minimalnych wymagań, oraz ekoschematy nagradzające dodatkowe działania na rzecz gleby, wody i bioróżnorodności.

Strategia Od pola do stołu zakładała między innymi ograniczenie do 2030 roku stosowania i ryzyka chemicznych środków ochrony roślin o 50 proc., zmniejszenie użycia nawozów o co najmniej 20 proc., ograniczenie sprzedaży antybiotyków dla zwierząt o 50 proc. oraz zwiększenie udziału rolnictwa ekologicznego do 25 proc. gruntów rolnych w UE.

Komisja Europejska przedstawiała te wartości jako cele strategiczne, ale nie wszystkie automatycznie stawały się jednakowym obowiązkiem dla każdego gospodarstwa. Konkretne wymagania zależały od przyjętych aktów prawnych, krajowego planu WPR oraz rodzaju prowadzonej produkcji. To ważne, bo w debacie publicznej często przedstawiano cel strategii jako gotowy zakaz obowiązujący każdego rolnika.

Moim zdaniem największym problemem nie była sama idea ochrony gleby czy ograniczania strat nawozów. Rolników najbardziej niepokoiły tempo zmian, biurokracja, brak pewności co do opłacalności oraz konkurencja ze strony importu spoza UE, gdzie podobne wymogi nie zawsze obowiązują.

Późniejsze głosowania nie układały się już w prosty podział

Dobrym przykładem jest rozporządzenie o odbudowie zasobów przyrodniczych, często określane jako Nature Restoration Law. Parlament Europejski przyjął je w 2024 roku, a Rada UE udzieliła ostatecznej zgody w czerwcu tego samego roku. Przepisy zakładają między innymi objęcie działaniami odtworzeniowymi co najmniej 20 proc. obszarów lądowych i morskich UE do 2030 roku.

W tym głosowaniu układ polityczny był inny niż przy rezolucji z 2020 roku. Wielu europosłów PiS, KO i PSL sprzeciwiło się rozporządzeniu, natomiast poparli je przedstawiciele Lewicy, Róża Thun oraz Sylwia Spurek. Pokazuje to, że nie istnieje jedna stała lista osób popierających albo odrzucających wszystkie elementy Zielonego Ładu.

Podobnie wyglądały głosowania nad dyrektywą budynkową czy przepisami dotyczącymi emisji samochodów. Poszczególni europosłowie mogli popierać działania klimatyczne, ale jednocześnie odrzucać konkretne rozwiązanie z powodu kosztów, terminu wdrożenia albo wpływu na obywateli.

Jak samodzielnie oceniać informacje o Zielonym Ładzie

Przy analizowaniu politycznych deklaracji stosuję prostą zasadę. Najpierw sprawdzam, nad jakim dokumentem odbyło się głosowanie. Dopiero potem oceniam, kto był za, kto przeciw i jakie obowiązki dokument faktycznie wprowadzał.

  • Oddzielaj rezolucję polityczną od wiążącego rozporządzenia lub dyrektywy.
  • Sprawdzaj datę głosowania, ponieważ stanowisko partii mogło się później zmienić.
  • Nie utożsamiaj automatycznie głosu europosła ze stanowiskiem całego rządu.
  • W przypadku rolnictwa sprawdzaj, czy przepis dotyczy dopłat, warunkowości, ekoschematów czy bezpośredniego zakazu.
  • Porównuj obowiązek prawny z celem strategii, który może wymagać dopiero osobnych przepisów wykonawczych.

Taki sposób sprawdzania informacji pozwala uniknąć dwóch skrajności. Nieprawdą jest zarówno twierdzenie, że nikt w Polsce nie popierał Zielonego Ładu, jak i przekonanie, że jeden wynik głosowania przesądził o każdym obowiązku dotyczącym gospodarstw.

Najuczciwsza odpowiedź dla rolnika i wyborcy

Jeżeli pytamy o ogólną rezolucję z 15 stycznia 2020 roku, Zielony Ład poparli głównie polscy europosłowie KO, PSL, Lewicy i Wiosny. Europosłowie PiS byli przeciw, a polski rząd w 2019 roku nie przyjął bezwarunkowo celu neutralności klimatycznej do 2050 roku.

Nie oznacza to jednak, że te same osoby popierały każdy późniejszy element pakietu. Przy ocenie skutków dla gospodarstwa trzeba analizować konkretny przepis, jego datę wejścia w życie, zasady dopłat oraz dostępne okresy przejściowe. Dopiero taki poziom szczegółowości pokazuje, kto faktycznie poparł dane rozwiązanie i co ono oznacza w praktyce.

Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Materiał został opracowany przy wsparciu nowoczesnych narzędzi analitycznych i językowych (AI). Przed podjęciem decyzji skonsultuj się z ekspertem.

FAQ - Najczęstsze pytania

Rezolucję z 15 stycznia 2020 roku poparło 23 polskich europosłów, głównie z KO, PSL, Lewicy i Wiosny. Europosłowie PiS w większości głosowali przeciw.

Nie. Rezolucja wyrażała poparcie dla ogólnego kierunku transformacji i nie nakładała jeszcze na rolników konkretnych obowiązków. Późniejsze głosowania nad poszczególnymi rozporządzeniami miały inny układ polityczny.

W 2019 roku Polska nie zobowiązała się do realizacji celu neutralności klimatycznej UE do 2050 roku. Rząd zabiegał jednocześnie o więcej czasu, pieniędzy i zabezpieczeń dla polskiej transformacji energetycznej.

Najważniejsze zmiany dotyczyły wzmocnionej warunkowości, ekoschematów oraz celów strategii Od pola do stołu, takich jak ograniczenie stosowania i ryzyka środków ochrony roślin o 50 proc. do 2030 roku. Konkretne obowiązki zależały od przyjętych aktów prawnych, krajowego planu WPR i rodzaju produkcji.
Oceń artykuł

Średnia: 0.0 / 5 · 0 ocen

Tagi

ekoschematy warunkowość wspólna polityka rolna neutralność klimatyczna od pola do stołu

Udostępnij artykuł

Autor Witold Pawlak
Witold Pawlak
Nazywam się Witold Pawlak i od 10 lat zajmuję się tematyką rolnictwa oraz ekologii. Moje zainteresowanie tymi dziedzinami zrodziło się z chęci zrozumienia, jak nasze codzienne wybory wpływają na środowisko i przyszłość planety. Lubię dzielić się wiedzą na temat zrównoważonego rozwoju, nowoczesnych praktyk rolniczych oraz metod, które mogą pomóc w zachowaniu równowagi między produkcją a ochroną przyrody. W mojej pracy koncentruję się na dostarczaniu rzetelnych, zrozumiałych i aktualnych informacji. Staram się zawsze weryfikować źródła, porównywać różne podejścia oraz upraszczać złożone zagadnienia, aby każdy mógł łatwo przyswoić wiedzę. Pisząc, kieruję się zasadą, że edukacja jest kluczem do świadomego podejmowania decyzji, dlatego staram się, aby moje teksty były nie tylko informacyjne, ale także inspirujące.
Komentarze (0)
Dodaj komentarz